A
  • Przegląd
  • Społeczeństwo sieci
    • Otwarta edukacja
    • Technologia i społeczeństwo
  • Argumenty
    • Najnowsze
    • Najczęściej czytane
    • Argumenty: rss
    • Projekt
    • Co piszą inni...
    • Krótko
    • Polemiki
  • Godne społeczeństwo
  • Gospodarka
    • Monitor gospodarczy
    • Monitor gospodarczy - chf
    • Monitor gospodarczy - grexit
    • Monitor gospodarczy - górnictwo
    • Historia gospodarcza
    • Przedsiębiorczość
  • Polskie drogi
    • Stan bezprawia
    • 25 lat
    • Reformatoł
    • Konserwatywna Polska
    • Kronika upadku
  • Geopolityka
    • Wojna cywilizacji
    • Wybór Ukrainy
    • Teoria spisku
  • Filozoficznie
    • Refleksje
    • Kościół
  • Dialogi z AI
  • Wszystko

Kupczenie kulturą

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 27 kwiecień 2014

 Wyjaśniło się, dlaczego portal onet.pl publikuje takie badziewie! Prezes tej firmy uważa, że to „piractwo ogranicza [ich] możliwości budowania jakościowych treści”!

Jak zwykle w takich sytuacjach publikująca wywiad gazeta stosuje odstępstwo od stosowanych zwyczajów pokazywania innych aspektów zagadnienia. Ot choćby tego, o czym pisze Jędrzej Wołochowski: Główni zainteresowani zdają się nie pamiętać, że przemysł filmowy powstał w Hollywood w dużej mierze dzięki piractwu. Patenty na wynalazki filmowe miała firma Motion Picture Patents Company (jej współudziałowcem był Thomas Edison), która zmonopolizowała rynek na Wschodnim Wybrzeżu USA. Aby uniknąć ścigania przez firmę Edisona, większość filmowców udała się na Zachodnie Wybrzeże.

Sam Disney często wykorzystywał książki będące w domenie publicznej, aby ich adaptacje przekuć w kasowe hity. Szkopuł w tym, że gdyby obowiązywało wówczas równie surowe jak dzisiejsze prawo autorskie, producent nie osiągnąłby tak spektakularnego sukcesu. Rudyard Kipling, autor „Księgi Dżungli”, zmarł w 1936 r., zatem w świetle obowiązującego obecnie prawa wszystkie jego dzieła przeszłyby do domeny publicznej 1 stycznia 2007 r. Tymczasem gdy w 1967 r. sfilmowano jego najbardziej znaną powieść, prawa do niej już wygasły. Patrząc w drugą stronę, gdyby w USA obowiązywało takie prawo jak przed rokiem 1976, do domeny publicznej weszłyby już utwory wszystkich amerykańskich autorów zmarłych przed 1985 r.

Czytaj więcej: Kupczenie kulturą

Włamanie do serwisu giełdowego BTC

Szczegóły
Kategoria: Społeczeństwo sieci
Opublikowano: 07 styczeń 2015

Kolejny atak na serwis obsługujący bitcoina: tym razem ofiarą padł www.bitstamp.net. Serwis ten uchodził za bardzo profesjonalny i bezpieczny. Sprawę analizuje portal zaufanatrzeciastrona.pl:

Symptomy sugerują, że z powodu niedostatecznie losowego generatora liczb losowych mogło dojść do skutecznych prób odgadnięcia kluczy prywatnych portfeli depozytowych. Podobny atak miał miejsce kilka tygodni temu na serwis Blockchain, gdzie tajemniczy bohater wykorzystał błąd serwisu do zabezpieczenia ponad 800 BTC z cudzych kont, które następnie zwrócił ich właścicielom. Ten niezwykle rzadki przypadek altruistycznego włamywacza mógł stanowić inspirację dla innych nie tak uczciwych użytkowników. […]

Możliwe, że straty serwisu sięgają prawie 19 tysięcy BTC. Skąd wiadomo, że to nie Bitstamp przelewał swoje środki w bezpieczne miejsce? Transakcje miały miejsce kilkanaście godzin przed komunikatem o kradzieży, a dodatkowo niektóre podejrzane transakcje oferowały opłaty dla sieci w wysokości 1 BTC co może oznaczać, że komuś bardzo zależało na jak najszybszym potwierdzeniu transakcji. To zachowanie charakterystyczne dla włamywacza, który nie jest pewien, czy ktoś mu lada moment nie przeszkodzi.

Kradzież niecałych 19 tys BTC (obacna wartość rynkowa to około 5 mln dolarów) potwierdził prezes Bitstampa Nejc Kodrič. Zapewnił jednocześnie, że firma wyrówna straty wszystkim poszkodowanym! Posiada bowiem o wiele większe rezerwy BTC, przechowywane w bezpiecznych systemach składowania offline (ang. cold storage).
To wydarzenie ma wiele ciekawych aspektów:

1. Zachowanie firmy może sprawić, że obecna katastrofa wyjdzie jej na dobre. Wzrośnie zarówno bezpieczeństwo jak i zaufanie.

2. Obrót bitcoinem rozwija się w podobnym kierunku jak tradycyjne instytucje finansowe (duży może więcej).

3. Anonimowość transakcji BTC sprawia, że przepływ skradzionej waluty jest łatwiej ukryć. Utrudnia to wykrycie sprawców.

4. Ciekawym zagadnieniem jest zaangażowanie organów ścigania w sprawie kradzieży pozasystemowej waluty. Bezpieczeństwo obrotu tradycyjnymi walutami zapewniają państwa, które są jednocześnie emitentem (czyli stroną zainteresowaną w bezpieczeństwie). W tym wypadku mamy do czynienia z walutą alternatywną. Co prawda kradzież pozostaje kradzieżą, ale determinacja policji w tropienie sprawcy może nie być zadowalająca.

5. Ostatnie głośne włamania sprawiają, że można odnieść wrażenie, że żaden serwis nie jest bezpieczny. Sytuacja jest jednak bardziej złożona. Po pierwsze bezpieczeństwo kosztuje. Jeśli dostawca serwisu na nim nie oszczędza i zachowuje wszystkie reguły dobrej polityki bezpieczeństwa, prawdopodobieństwo włamania jest niewielkie. Po trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że próby włamania do praktycznie każdego serwisu trwają nieustannie. Ofiarą padają te, w których włamywacze natrafią na luki bezpieczeństwa. Nie jest więc tak, że każdy upatrzony przez włamywaczy serwis prędzej czy później udaje się złamać. Po trzecie wreszcie - im większa część serwisu zależy od transakcji w sieci - tym bardziej jest on narażony na włamanie z wykorzystaniem błędów niezawinionych (znalezionych luk w programach). Czyli na przykład włamanie do Sony Pictures to bardziej kwestia odpowiednich procedur bezpieczeństwa (lub raczej ich braku).

Jak PiS gnębi przedsiębiorców

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 06 maj 2017

W jednej z komercyjnych telewizji biznesowych miało miejsce zbiorowe rwanie włosów z głowy nad losem przedsiębiorców gnębionych przez państwo.

Informowano o tym, że zgodnie z nowymi przepisami:

  • naczelnicy Urzędów Skarbowych urządzają „egzamin na przedsiębiorcę” – dopytując się, czy ma kwalifikacje, kapitał, magazyny etc…;
  • wydłużyła się z kilku dni do 3 miesięcy procedura rejestracji przedsiębiorstw;
  • co roku rejestruje się w Polsce 300 tys przedsiębiorstw i część z nich na pewno zrezygnuje z powyższego powodu, a ich ilość wprowadzi wielkie zatory;
  • pełnomocnicy przedsiębiorców odpowiadają przez pół roku za zaległości podatkowe nowych podmiotów, dlatego nie pomogą przy rejestracji (a jak widać bez nich to prawie niemożliwe).

Co z tego jest prawdą? Ściśle rzecz biorąc - nic. Chodziło o ustawę zmieniającą zasady rejestracji przedsiębiorstw jako płatników VAT. Nie ma więc mowy o rejestracji nowych przedsiębiorstw, którą teraz można zrobić przez internet, ale przeciwdziałanie postawanu firm – wyłudzaczy VAT (i tylko płatników VAT to dotyczy).

Według danych dane GUS rocznie powstaje góra 250tys nowych podmiotów gospodarczych, z których tylko niewielki odsetek to płatnicy VAT. Każdy kto dłużej prowadzi działalność gospodarczą w Polsce wie, że z wszystkich instytucji otoczenia biznesu właśnie urzędy skarbowe przeszły największą metamorfozę. Jeśli gdzieś jest urząd w którym naczelnik wykorzystuje prawo do upewnienia się, że zgłaszająca płacenie VAT firma rzeczywiście działa do urządzania „egzaminu na przedsiębiorcę” - to powinno być napiętnowane (konkretnych przykładów nie podano).

Najbardziej kontrowersyjną kwestią jest odpowiedzialność pełnomocnika za pośrednictwem którego zarejestrowano płatnika VAT. Dotyczy jednak ona jednak tylko sytuacji, w której zaległości podatkowe płatnika, związane są z nierzetelnym rozliczaniem podatku w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Pełnomocnik odpowiada wówczas solidarnie ze swoim mocodawcą do kwoty 500 000 zł, pod warunkiem, że zaległości te powstały z tytułu czynności wykonywanych w ciągu 6 miesięcy od dnia zarejestrowania. Jest to więc odpowiedzialność za współudział w przestępstwie, które musi stwierdzić sąd. Można dyskutować nad tym, czy to dobrze, ale biorąc pod uwagę skalę wyłudzeń VAT – nadzwyczajne środki są konieczne.

My też chcemy mieć wielki kryzys finansowy!!!!

Szczegóły
Kategoria: Monitor gospodarczy
Opublikowano: 22 wrzesień 2013

Polscy (?) bankierzy wpadli na pomysł, jak powtórzyć numer zrealizowany za oceanem. Jak wiadomo, duże amerykańskie banki bardzo się obłowiły na kryzysie finansowym. W Polsce mamy masę kredytów we frankach szwajcarskich, które w każdej chwili mogą stać się wielkim problemem (wystarczy znacząca utrata wartości złotego, a to – jeśli weźmie się pod uwagę problemy walut „rynków wschodzących” nie jest nieprawdopodobne). Dodatkowo bardzo prawdopodobne przesilenie polityczne prowadzi do „wariantu węgierskiego”, na którym banki bynajmniej nie zyskają. Ale to bynajmniej nie jest przedmiotem troski bankierów. Oni troszczą się o polską gospodarkę, która dławi trudny kredyt (czy jest ktoś, kto w to wierzy?). Szef Związków Banków Polskich ma w związku z tym pomysła. Prezentuje go PAP:

„Zwiększeniu możliwości emisji listów zastawnych powinno towarzyszyć umożliwienie na większą skalę emisji obligacji przez banki oraz sekurytyzowanie dobrych aktywów bankowych. Chodzi o emisję papierów dłużnych na podobnych zasadach, jak przy emisji listów zastawnych. "W tym przypadku jednak emitentem nie jest bank posiadający prawo do spłaty wierzytelności hipotecznych, ale spółka specjalnego przeznaczenia, która w warunkach polskich nazwana została funduszem sekurytyzacyjnym”

Chodzi więc o zbudowaniu na tych „frankowych” kredytach piramidy finansowej, której poruszenie grozi katastrofą. My też chcemy banków, które są zbyt duże, aby upaść. Przynajmniej na skalę naszych skromnych możliwości.

Duda w Berlinie

Szczegóły
Kategoria: Krótko
Opublikowano: 29 sierpień 2015

Prezydent Duda był w Berlinie. Niemcy piszą, że „Bez konkretów, ale miło”. I w zasadzie można by na tym poprzestać. Problem pojawia się, gdy ktoś ma za długą pamięć i pamięta warunki postawione Niemcom przez pana Szczerskiego: „Po pierwsze, jak w relacjach z każdym państwem, przestrzeganie praw Polaków. Po drugie - polityka wschodnia – format normandzki wyczerpał się, trwałego pokoju w regionie nie uda się przywrócić bez udziału Polski, NATO, UE, USA. Po trzecie, Niemcy muszą znieść blokadę na budowę baz NATO w naszym kraju. Wreszcie Berlin musi zgodzić się na takie dostosowanie polityki klimatycznej i energetycznej Unii, które umożliwi utrzymanie wydobycia polskiego węgla”.

O ile wiadomo, żaden z tych warunków nie został postawiony (poruszono jedynie kwestię NATO, ale szczegółów nie podano). Nie wiadomo więc po co Prezydent ciągnie za sobą tego durnia. Chyba tylko dlatego, bo alternatywy jakie ma do wyboru są jeszcze gorsze. Pan Waszczykowski na przykład chętnie wyrzuciłby z UE rosyjskich studentów. To już się kwalifikuje na weryfikację metodą Kukiza (z udziałem psychiatry ;-)).

  1. Głupek Obama?
  2. Przyczyny i konsekwencje infoafery
  3. Diabeł i call center
  4. Łaska dla Manning: intryga czy dobre serce Obamy?
  5. Numerologia Stosowana – przez Radę Polityki Pieniężnej?

gospodarka

Godne społeczeństwo

Monitor gospodarczy

Monitor gosp. - Górnictwo

Monitor gosp. - kredyty we frankach

Monitor gosp. - grexit

Historia gospodarcza świata

Przedsiębiorczość

społeczeństwo sieci

otwarta edukacja

Społeczeństwo sieci

Filozoficznie

Kościół

Refleksje o życiu

Redakcyjne

Krótko

Projekt

Zwróć uwagę

Polemiki

Wybory prezydenckie w USA

Prezentacje

Geopolityka

Wybór Ukrainy

Wojna cywilizacji

Teoria spisku

Geopolityka - Bliski Wschód

Polskie drogi

Konserwatywna Polska

25 lat Trzeciej RP

Stan Bezprawia

Wojna polsko-polska

Polska na poważnie

Reformatoł

Dialogi z AI

Strona 297 z 519

  • 292
  • 293
  • 294
  • 295
  • 296
  • 297
  • 298
  • 299
  • 300
  • 301

www.argumenty.net


^TOP^

© 2026 argumenty.net