Teorie spisku pojawiają się, gdy brakuje pełnej informacji o procesach, których skutki obserwujemy. Na przykład wiele decyzji na styku polityki i gospodarki jest podejmowanych pod przykrywką „tajemnicy handlowej”. Widząc ich absurdalność, możemy się domyślać, że albo chodzi o spisek, albo decyzje podejmował jakiś głupek. Najbardziej skrajnym przykładem tego typu była próba sprzedaży przez rząd Hanny Suchockiej KGHM za kwotę 400 mln USD. Czy nasza dyplomatka wygląda na idiotkę? Nie. Może więc jednak ta transakcja była przygotowana w wyniku spisku?

W dyskusjach polityków określenie „spiskowa teoria dziejów” ma zawsze charakter kpiny i zastępuje brak merytorycznych argumentów. Ci sami ludzie, którzy używają takich erystycznych chwytów nie wzdrygają się jednak przed snuciem spiskowej wizji dziejów, gdy im to pasuje. Obecnie wszystkie media głównego nurtu oraz zdecydowana większość polityków z zapałem snuje wizję rosyjskiego spisku, nie zadając sobie trudu jej konfrontacji z rzeczywistością. Bo to wymagałoby wzięcia pod uwagę stanowisk głównych aktorów dramatu i wtedy okazałoby się, że oskarżenia Rosjan pod adresem naszego Wielkiego Brata zza oceanu o destabilizację Ukrainy są tak samo dobrze (a może lepiej) uzasadnione, jak oskarżenia Amerykanów formułowane pod adresem Putina.

 

Komentarz do trwających negocjacji w sprawie „wolnego handlu”: Mówienie o "teoriach spiskowych" nie było tak popularne, gdy trwały prace nad ACTA. Po prostu wówczas niewiele mediów interesowało się międzynarodowymi umowami handlowymi. Teraz jest inaczej, bo najważniejsze media poznały ACTA i rozumieją, że "następca ACTA" to może być równie ważny temat. To opinia Marcina Maja z portalu di.com.pl, który śledzi negocjacje starając się unikać posądzeń o uleganie „spiskowej teorii dziejów”. Problem w tym, że słowo „spisek” jest w tym przypadku bardzo adekwatne i doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego mielibyśmy go unikać. Spiskowcy kryją swe zamiary. Dlatego traktaty zostaną ujawnione dopiero po podpisaniu.

Z przecieków dowiadujemy się, że negocjacje dotyczą różnic w ochronie praw autorskich i praw patentowych. W tym ochrony praw do odmian roślin oraz ochrony tajemnic handlowych. W połączeniu z ideą suwerenności korporacji, te prawa będą służyć do zyskiwania przez nie przewagi nad państwami. Propagandyści mówią o setkach miliardów zysków dla obu stron. Czy to znaczy, że Amerykanie pomogą nam wykonać działania takiej wartości, których nie potrafimy zrobić sami? I odwrotnie – Europejczycy pospieszą na ratunek Stanom Zjednoczonym? Oczywiście, że nie. Więc o jakich zyskach jest mowa? Zapewne o zyskach korporacji. A kto za nie zapłaci? Czy nie należy się obawiać, że zostanie przehandlowana nasza wolność, suwerenność polityczna i w końcu własność?