- Szczegóły
- Kategoria: Godne społeczeństwo
W ostatnim czasie kardynał Grzegorz Ryś stał się obiektem krytyki, która niekiedy przyjmuje formę ataków personalnych lub/i internetowego hejtu. Mnie także oburzają niektóre wypowiedzi Kardynała, ale zdecydowałem się stanąć w jego obronie. Z kilku istotnych powodów:
1. Grzegorz Ryś uważa się za krzewiciela nauk Jana Pawła II oraz Drugiego Soboru Watykańskiego. Wielu krytyków Kardynała przyjmuje to za dobrą monetę, gdyż są oni również krytykami Kościoła posoborowego. Dla mnie Jan Paweł II to największy autorytet i czuję się w obowiązku, by dać świadectwo prawdzie.
2. Uważam, że krytycy niesłusznie zakładają jego złe intencje. Co prawda dobre chęci nie wystarczą (ponoć jest nimi piekło wybrukowane), ale ich założenie pozwala dostrzec szerszy kontekst działalności Kardynała. Powinniśmy dążyć do zrozumienia współczesnych uwarunkowań dla naszej religijności. Gdyby Grzegorz Ryś zamknął się w klasztorze, to jakiekolwiek problemy zostałyby rozwiązane? Negatywna odpowiedź skłania do tezy, że jego działalność nie jest źródłem problemów, ale ich efektem.
3. Kardynał Ryś jest przedstawicielem pewnej tradycji filozoficznej, która – czy nam się to podoba, czy nie – jest nadal żywa i wpływowa. Krytyka tej filozofii wymaga jakiejś formy dialogu.
4. Jeden z komentatorów na platformie youtube (Marek Miśko) słusznie zwrócił uwagę na ćwiczenie duchowe [22] Ignacego Lyoli1: „każdy dobry chrześcijanin powinien chętniej ocalić zdanie bliźniego niż je potępić. A jeżeli nie może go uratować, to pyta, jak on je rozumie, a jeżeli rozumie źle, poprawia go z miłością. Jeżeli to nie wystarczy, poszukuje wszelkich środków stosownych, żeby tamten dobrze je zrozumiał i ocalił samego siebie”.
5. Zadałem sobie trud i zapoznałem się z wieloma tekstami i kazaniami Kardynała. Nie dostrzegłem w nich niczego, co stałoby w sprzeczności z prawdami wiary katolickiej. Relatywizm pojawia się dopiero, gdy od konkretnych rozważań religijnych Grzegorz Ryś przechodzi do refleksji ogólnych. Najwyraźniej uważa On, że jako intelektualista ma możliwości, predyspozycje i prawo do szukania ogólnych reguł i głoszenia ich na równi z Ewangelią. Jego przykład ma więc walor edukacyjny. Pozwala zrozumieć dlaczego Bóg zakrył prawdę „przed wielkimi tego świata”, ale odkrywa „przed maluczkimi”. Takie zrozumienie z pewnością nie jest poza zasięgiem krytykowanego Kardynała. Dlatego ufam, że niniejsza krytyka może być z korzyścią dla wszystkich.
- Szczegóły
- Kategoria: Kościół
Napisałem poniższy list w październiku 2021, jako mój głos w ramach synodu. Nie chciałem go upubliczniać, by nie stać się jednym z wielu krytyków Kościoła. Jednak po ostatnim liście KEP widzę, że bez aktywnej krytyki Episkopatu - będzie coraz gorzej.
Destrukcja Kościoła Katolickiego w Polsce
Jerzy Wawro, 10-2021
Od wielu lat z przykrością obserwuję proces destrukcji Kościoła w Polsce. Ośmielony wyzwaniem synodalnym, postanowiłem podzielić się swymi refleksjami na ten temat.
Od razu zaznaczę, że nie spodziewam się, aby moje wysiłki zostały dostrzeżone, a tym bardziej docenione. Ciągle jednak mam przed oczami Jana Pawła II, który nie mogąc już mówić podejmował na oczach świata beznadziejny wysiłek. Te nieudane próby wypowiedzenia choćby słowa w oknach Watykanu, znaczyły dla mnie więcej niż potoki słów wylewające się z kolejnych „listów pasterskich”.
Z czasem doszedłem do wniosku, że te listy są takie miałkie dlatego, że ich autorzy nie mają do przekazania niczego, poza prostym odwołaniem do Katechizmu. Prostym – bo unikającym prób rozjaśnienia światłem Ewangelii największych problemów z jakimi musimy się mierzyć.
- Szczegóły
- Kategoria: Kościół
W dniu 21 marca 2026 ukazał się List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40 rocznicy wizyty Jana Pawła II w synagodze. List ten wywołał powszechne oburzenie wśród polskich katolików1. To z kolei wywołało dość typową reakcję liberalnych mediów – czyli oskarżenia krytyków o antysemityzm. Ciekawe jest to, że przedstawiciele obu skrajnych stanowisk na sztandary wzięli Jana Pawła II. Zdaniem najbardziej oburzonych konserwatystów (jak Paweł Lisicki2) polski Papież przyczynił się do obecnego zamętu. Natomiast liberałowie oraz biskupi uważają, że list przypomina jedynie oczywistości zawarte w papieskim nauczaniu3.
Sięgnijmy zatem do źródeł i przeanalizujmy nauczanie Jana Pawła II w kwestii relacji katolicko-żydowskich. Zrozumienie tego nauczania wymaga szczególnego nastawienia, którego próżno szukać u obu stron tego sporu. Potrzebujemy do tego mądrości i chrześcijańskiej miłości. Miłość Chrystusa (i Jana Pawła II) bez wątpienia obejmuje przedstawicieli narodu żydowskiego. Bez tego spostrzeżenia nie jesteśmy w stanie zrozumieć niczego. To jednak nie wystarczy, gdyż zagadnienie jest trudne. Aby dotrzeć do źródeł tych trudności, potrzebna jest mądrość. To mądrość pozwala uniknąć uogólnień, będących źródłem nieporozumień i krzywdzących opinii.
Czytaj więcej: List do Episkopatu Polski. W obronie Jana Pawła II.
- Szczegóły
- Kategoria: Dialogi z AI
Co łączy wymienionych trzech księży i czy rzeczywiście Grzegorz Ryś jest spadkobiercą myśli wymienionych w tytule Józefów?
Weźmy pod uwagę trzy rzucające się w oczy postawy:
1) Opozycja wobec łączenia katolicyzmu z polskością ("Polak-katolik"). Można to uzasadnić pojawiającymi się tendencjami (początek lat 90) by wykorzystać pobożność w celach politycznych. Czy jednak dokładnie odwrotna postawa nie jest skrajnie głupia? W ten sposób pobożni patrioci stracili intelektualne wsparcie, które mogło ich ukształtować. Druga strona zarysowanego wówczas sporu nie miała żadnych oporów w używaniu antyklerykalizmu, a w ich rękach znalazły się praktycznie wszystkie media.
2) Filozoficzne ugruntowanie w opozycji do linii wyznaczanej przez Wyszyńskiego-Wojtyłę (fenomenologia vs personalizm). To był fundament rosnącego rozdźwięku między katolickimi intelektualistami a narodem. Narastający krytycyzm wobec głupiego społeczeństwa (ten najsilniej przetrwał u Rysia) z jednej strony i bunt lub obojętnienie z drugiej. Kościół przestał być witalną siłą narodu. Czym został?
3) Otwartość i dialog ze współczesnością. Z perspektywy czasu - postawa co najmniej naiwna. Można krytykować zwolenników spiskowej teorii dziejów, ale nawet perspektywa eschatologiczna nakazuje brać pod uwagę walkę dobra ze złem. Dialog bez stawiania wymagań i twardej podstawy (otwarty) nie prowadzi do niczego dobrego.
Jaką wiedzę ma na ten temat AI?
ChatGPT: https://chatgpt.com/share/6979320e-eb50-8013-89b6-c464422811d9
DeepSeek: https://chat.deepseek.com/share/xcat9zqugv7o190qhf
- Szczegóły
- Kategoria: Przedsiębiorczość
Gdyby chcieć znaleźć jakiś jeden wspólny element rządów w Polsce ostatnich 50 lat, to bez wątpienia byłaby to tak zwana „arogancja władzy”. Jej najbardziej skrajną formą jest kpina z atakowanych przez państwo osób. Starsi ludzie pamiętają niejakiego Jerzego Urbana, który kpił sobie z osób, którym opresyjna władza łamała życie. Potem był premier Rakowski, który z podwiniętymi rękawami kpił z oburzonych stoczniowców. Już na skraju komuny tenże Rakowski doprowadził do likwidacji znienawidzonej stoczni. Potem były kpiny Balcerowicza (począwszy od jego „życie udane a nie udawane”), Belki (według którego dr Kulczyk miał uprzywilejowaną pozycję, bo to sympatyczny człowiek), Cimoszewicza („trzeba się było ubezpieczyć”). W historii najnowszej mieliśmy Komorowskiego („wygrajcie najpierw wybory”), czy Joannę Lichocką z jej środkowym palcem. Z kpinami Tuska i jego ludzi mamy do czynienia na co dzień - więc nie ma sensu się nad nimi rozwodzić. Warto natomiast wrócić do wyczynów premiera Morawieckiego, który kpił, że państwo ma być silne dla silnych a słabe dla słabych. Zaraz potem zabrał się za przygotowywanie opresyjnego systemu, jakiego nawet w Chinach nie ma. I tak powstał KSeF.
Najbardziej przykra jest inna reguła, która sprawdza się po 1989 roku. Jeśli coś jest szczególnie drażliwego dla społeczeństwa, to najlepiej zrobić to rękami „patriotycznej prawicy”. Ktoś o skłonnościach do teorii spiskowych mógłby rzec, że to naturalna metoda neutralizacji najbardziej zaangażowanego oponenta. Nie można wdawać się z takim w polemikę, bo bywa zacietrzewiony i często dobrze zorientowany. Najlepiej docenić jego zaangażowanie, a potem przekonać go, że sprawy są bardziej złożone. W ten sposób „prawica” przeprowadziła „złodziejską prywatyzację” i wsparła kapitał kolonizujący Polskę. To prawica przygotowała też totalitarne zasady, które obecnie są wdrażane. Jan Paweł II, którego autorytetem tak chętnie oni się posługują pisał „Należy koniecznie napiętnować istnienie mechanizmów [...], które chociaż są kierowane wolą ludzi, działają w sposób jakby automatyczny, umacniają stan bogactwa jednych i ubóstwa drugich”. Doskonała charakterystyka systemu KSeF.